Rozwój osobisty nie dla każdego – czyli o komunikacji część 1.

Moje PROBLEMY znik­nę­ły kie­dy pozna­łam Tom­ka. Napraw­dę. Zasta­na­wiasz się, gdzie i kie­dy Tomek przyj­mu­je i w jaki spo­sób usu­wa pro­ble­my z życia? Oraz ile to kosz­tu­je? W kwe­stii kosz­tów to spra­wa jest nie­co skom­pli­ko­wa­na. Bo tak: z jed­nej stro­ny, Tomek nie dostał ode mnie ani gro­sza. A z dru­giej, za moż­li­wość spo­tka­nia się z nim, zapła­ci­łam gru­be pie­nią­dze zupeł­nie komuś inne­mu. I na doda­tek nie mia­łam poję­cia, że go tam spotkam.

A jak to zro­bił? Banal­nie. Tak jak banal­ne i pro­ste są spo­so­by uła­twia­nia sobie życia i wpro­wa­dza­nia zmian. Wystar­czy słu­chać i mieć uszy sze­ro­ko otwar­te ? Uszy, wła­śnie uszy, bo PROBLEMY znik­nę­ły dzię­ki komu­ni­ka­cji. Myślisz: wiel­kie mi co, komu­ni­ka­cja! Od dru­gie­go roku życia umiem mówić,  nadaw­ca – odbior­ca – komu­ni­kat – zakłó­ce­nia. Oczy­wi­sta oczy­wi­stość! Tak? A mimo to nadal zda­rza się, że z kimś się nie doga­du­jesz? Z wła­snym dziec­kiem, sze­fem, żoną, mężem, panią w urzę­dzie? A prze­cież mówi­cie w tym samym języku?!

Załóż­my, że szef mówi do Cie­bie: ten raport chcę dostać jak naj­szyb­ciej. Kie­dy dostar­czysz raport? Za pół godzi­ny, jutro, do koń­ca dnia, tygo­dnia? Niby komu­ni­kat został wypo­wie­dzia­ny w języ­ku, któ­ry zna­my, a każ­dy odda raport w innym ter­mi­nie. Ile kosz­tu­ją dro­gie buty? 59zł? 199? 599? Tu też pyta­nie jasne i pro­ste, a odpo­wie­dzi może być tyle ilu ludzi, a na doda­tek część powie „to zależy…”

A jak Ci idzie komu­ni­ko­wa­nie się ze sobą? O co pytam? Nie jesteś wariatem/​wariatką, żeby gadać do sie­bie? A może czas spróbować?

Załóż­my, że mówisz do sie­bie: Jestem beznadziejny/​a… Nie mam już siły. Nic mi nie wycho­dzi. Zno­wu dałem/​am cia­ła… Jak zwy­kle się spóź­nię. On to się doro­bił, a ja co? Jestem gru­ba, brzyd­ka i do tego mam sia­no na gło­wie. Jak się czujesz?

To, co do sie­bie mówisz wpły­wa na to, jak o sobie myślisz i co w związ­ku z tym czu­jesz (znów wszyst­ko wpły­wa na wszyst­ko ? )

W komu­ni­ka­cji nie tyl­ko mówi­my. Rów­nie waż­ne jest to, że słu­cha­my i sły­szy­my (albo nie) to, co ktoś do Cie­bie mówi i to, co mówisz sam/​a do siebie.

Uważaj co do siebie mówisz, bo może się okazać, że słuchasz!

Nie­ste­ty jeste­śmy tak skon­stru­owa­ni, że lubi­my jak rze­czy­wi­stość potwier­dza to, co wie­my, mówi­my, myśli­my. Jedź wol­niej, bo Cię zła­pią na radar! ………….. A nie mówiłam/​em?!?  (Ty to zawsze wykraczesz!)

Sko­ro to wiesz, to co możesz zro­bić? Możesz zmie­nić swój spo­sób roz­ma­wia­nia ze sobą. Ok, nie mam naj­now­sze­go mode­lu mer­ce­de­sa, ale znam języ­ki i nie boję się podró­żo­wać. Może ta pre­zen­ta­cja nie jest per­fek­cyj­na, ale prze­cież znam się na tema­cie jak nikt w tej fir­mie. Dale­ko mi do 90−60−90, ale jak zało­żę szpil­ki to od razu będę wyż­sza i smu­klej­sza, a do tego mam świet­ne wło­sy, dzie­ci, męża, życie ?

Tak to dzia­ła! Napraw­dę! Jest tyl­ko jeden waru­nek – trze­ba wdro­żyć w życie! To tak jak z die­tą – wiesz co musisz jeść, żeby schud­nąć, ale od samej wie­dzy nie schud­niesz ani gra­ma. Buty do bie­ga­nia w sza­fie rów­nież nie spra­wią, że zadysz­ka po wej­ściu na trze­cie pię­tro znik­nie. Takie życie, taki kli­mat. Oczy­wi­ście spró­bu­jesz tyl­ko jeże­li zechcesz – możesz roz­ma­wiać ze sobą tak jak do tej pory – w koń­cu każ­dy żyje Na Wła­snych Zasadach!

A wra­ca­jąc do Tom­ka. Tomek nie miał PROBLEMÓW. Miał kło­po­ty. KŁOPOTY – pomy­śla­łam – genial­ne! Kło­po­ty są mniej­sze, łatwiej­sze do ogar­nię­cia, roz­wią­zy­wal­ne! A na doda­tek kło­po­ty koja­rzą mi się z Kła­po­uchym, któ­ry zawsze mnie roz­bra­jał i rozczulał.

Oczy­wi­ście prze­te­sto­wa­łam – prze­chrzci­łam pro­ble­my na kło­po­ty i oka­za­ło się, że fak­tycz­nie kło­po­ty cią­żą mi mniej… I kło­po­ty gene­ru­ją zupeł­nie inne myśli i emo­cje niż pro­ble­my. Do kło­po­tów mam inne podej­ście. Do pro­ble­mów pod­cho­dzi­łam jak do jeża…

To nie roz­wią­zu­je Two­ich pro­ble­mów? Dopó­ki nie prze­te­stu­jesz nic SIĘ nie roz­wią­że. Ani ja, ani Tomek nie mamy cza­ro­dziej­skiej różdż­ki! Przy­kro mi jeśli Cię rozczarowałam.

Roz­wój oso­bi­sty i budo­wa­nie świa­do­mo­ści nie zro­bią się ZA Cie­bie i BEZ Two­je­go udzia­łu. Sko­ro jesteś tutaj, to ozna­cza, że chcesz coś zmie­nić. Ode mnie masz doświad­cze­nie. Moje. Być może Two­je będzie inne. Być może, gdy już zaczniesz komu­ni­ko­wać się ina­czej niż do tej pory i zaczniesz słu­chać sie­bie, oka­że się, że masz swo­ją cza­ro­dziej­ską różdż­kę?! Albo, że jej nie potrzebujesz?!

Uwa­żaj co do sie­bie mówisz ? i daj znać – wolisz pro­ble­my czy kłopoty?

PS. Dzięki Tomku ?

Udostępnij wpis na swoim profilu!

Agnieszka Węgiel

Nazywam się Agnieszka Węgiel i jestem psycholożką. Pasjonuje mnie wszystko to, co dzieje się na linii – mózg – umysł – żołądek – jelita, a przede wszystkim to, co powoduje, że odchudzanie coraz częściej jest mało skuteczne. A każda kolejna dieta prowadzi do nadwagi i w konsekwencji do otyłości.

Zobacz więcej wpisów

Egoizm to zło

Z wia­do­mo­ści do psy­cho­lo­ga odchu­dza­nia: „Ale ja nie chcę być ego­ist­ką. Inni powin­ni być waż­niej­si. Szcze­gól­nie rodzi­na. Zaj­mo­wa­nie się inny­mi jest poży­tecz­ne i daje satys­fak­cję, zajmowanie

Czytaj dalej »

Jedzenie – moja jedyna przyjemność

Z wia­do­mo­ści do psy­cho­lo­ga odchu­dza­nia:- Bo pani to jest taka zasad­ni­cza – tego nie wol­no, tam­te­go nie wol­no, nawet kawy z mle­kiem się pani cze­pia 🤯 A prze­cież mówi

Czytaj dalej »

Chcesz być na bieżąco z ofertą i terminami sprzedaży kursów?

Zapisz się do newslettera – zostaw swój e-mail.

Zapisz się na powiadomienie o terminie sprzedaży kursu!