Work-life balance – mit, kit czy może da się?

Wal­ka o przy­wró­ce­nie rów­no­wa­gi mię­dzy życiem pry­wat­nym i zawo­do­wym trwa. Cho­ciaż wyda­je mi się, że trwa raczej wal­ka o prze­trwa­nie w pra­cy, a kie­dy już prze­kro­czysz próg domu roz­po­czy­na się wal­ka o prze­trwa­nie w domu. Stres w pra­cy zamie­nia się w stres w domu. Bo z i tu i tu jesteś cią­gle w ple­cy. Ter­mi­ny gonią, Ty gonisz w wyści­gu za pie­nią­dzem, gonisz partnera/​partnerkę, dzie­ci, szyb­ciej, wię­cej, bar­dziej. Takie cza­sy, taka kul­tu­ra? Życia? Tyl­ko co to za życie?

Rób to co kochasz, a nie prze­pra­cu­jesz ani dnia w swo­im życiu. Łatwo się mówi? I na doda­tek może coś w tym jest? Dosko­na­le wiesz, że w pra­cy spę­dzasz 13 dnia i poło­wę życia, więc może war­to wziąć temat na tape­tę? I nie, nie­ste­ty, nie będzie tak, że każ­dy z nas będzie reali­zo­wał w życiu swo­ją pasję i na niej zara­biał wystar­cza­ją­co dobrze. Tyl­ko czy brak pasji, talen­tu na mia­rę Mic­ka Jag­ge­ra, Lewan­dow­skie­go albo Moni­ki Olej­nik ska­zu­je Cię na kil­ka­dzie­siąt lat cięż­kich robót w pocie, zno­ju, nie­na­wi­ści do sze­fa, pra­cy i same­go siebie?

Ja Ci nie powiem poko­chaj swo­ją pra­cę – zro­bisz co zechcesz, w koń­cu to Twój wybór czy robisz z sie­bie męczen­ni­ka czy nie. Poza tym, umów­my się nie każ­dą pra­cę pew­nie da się pokochać.

To co w takim razie zro­bić? Jeśli na samą myśl o pra­cy jest Ci sła­bo, z nie­dzie­li cie­szyć się nie umiesz, bo zże­ra Cię wście­kłość i pani­ka na samą myśl o pię­ciu dniach mor­dę­gi, to zna­czy, że coś jest nie tak. I to, że więk­szość Two­ich zna­jo­mych tak ma nie ozna­cza, że to jest nor­mal­ny stan. To jak przy­wró­cić normalność?

Na wła­snych zasa­dach. I nie mów mi, że łatwo się mówi. Odstaw emo­cje na bok i weź to na rozum, po coś pra­cu­jesz. Po to, żeby mieć na chleb, na szko­łę dla dzie­ci, na urlop w Dąb­kach albo na Male­di­wach. No wła­śnie – po co pracujesz?

Czy­li ta pra­ca coś Ci daje. Poza sze­fem, któ­re­go nie­na­wi­dzisz i miej­scem, któ­re­go nie znosisz.

Dru­ga rzecz – za co nie­na­wi­dzisz? Bo może dla­te­go, że tak się przy­ję­ło? W koń­cu wszy­scy maru­dzą, bo za dużo obo­wiąz­ków, za mało pie­nię­dzy, atmos­fe­ra do bani. Znów weź to na rozum – jeśli mi aż tak bar­dzo źle, a meda­lu za męczeń­stwo raczej nie dosta­nę, to może war­to coś zmie­nić? Masz dwa wyj­ścia – albo zmień pra­cę albo nasta­wie­nie.  Pierw­sze­go nie chcesz, boisz się, nie masz siły? To zostań tu gdzie jesteś, zmień podej­ście i zrób cokol­wiek, co spra­wi, że Two­je życie będzie przyjemniejsze.

Pamię­tasz? To od nas zale­ży czy dzień będzie skła­dał się z faj­nych czy z mniej faj­nych rze­czy. I na czym będziesz kon­cen­tro­wać swo­ją uwa­gę. A jeśli dobrze poszu­kasz, to zawsze znaj­dzie się coś, co ma wię­cej plu­sów dodat­nich niż ujemnych 😉

Może faj­na eki­pa zgra­nych ludzi, a może tyl­ko jed­na, ale za to bar­dzo ser­decz­na brat­nia dusza? Może pie­nią­dze, za któ­re możesz speł­niać marze­nia swo­je i swo­ich dzie­ci? Może godzi­ny pra­cy, któ­re Ci pasu­ją, może to, że masz bli­sko do domu, a może to, że masz dale­ko, za to jeź­dzisz na rowe­rze i dzię­ki temu jesteś w for­mie? Może Twój szef jest cał­kiem sym­pa­tycz­ny, może uczysz się nowych rze­czy, a może nie musisz uczyć się wca­le? Może masz super pakiet socjal­ny, a może zara­biasz jedy­nie na pod­sta­wo­we potrze­by, ale zara­biasz? Może jesteś wśród ludzi i masz oka­zję poga­dać, a może masz świę­ty spo­kój, robisz swo­je i nikt Ci gło­wy nie zawraca?

Wszyst­ko jest w gło­wie. A samo­speł­nia­ją­ca się prze­po­wied­nia zadzia­ła tak, jak ją zapro­gra­mu­jesz. Jeśli będziesz chciał/​a zoba­czyć dobre stro­ny miej­sca, w któ­rym spę­dzasz poło­wę życia – zoba­czysz plu­sy. Jeśli będziesz myśleć o tym jak Ci tam źle, minu­sy poja­wią się wszędzie.

To Ty wybierasz.

Udostępnij wpis na swoim profilu!

Agnieszka Węgiel

Nazywam się Agnieszka Węgiel i jestem psycholożką. Pasjonuje mnie wszystko to, co dzieje się na linii – mózg – umysł – żołądek – jelita, a przede wszystkim to, co powoduje, że odchudzanie coraz częściej jest mało skuteczne. A każda kolejna dieta prowadzi do nadwagi i w konsekwencji do otyłości.

Zobacz więcej wpisów

Psychologiczne przyczyny otyłości

Epi­de­mia oty­ło­ści zata­cza coraz szer­sze krę­gi. W poszu­ki­wa­niu jej przy­czyn, poza kwe­stia­mi fizjo­lo­gicz­ny­mi, zwra­ca się uwa­gę na czyn­ni­ki psy­cho­lo­gicz­ne i spo­łecz­ne. Gra­ją one bowiem nie­ba­ga­tel­ną rolę w rozwoju

Czytaj dalej »

Otyłości się nie odchudza – otyłość się leczy.

Poję­cia oty­łość i nad­wa­ga w naszym spo­łe­czeń­stwie czę­sto są trak­to­wa­ne jak syno­ni­my. Tym­cza­sem nad­wa­ga jest scho­rze­niem pro­wa­dzą­cym do oty­ło­ści. Roz­róż­nie­nie mię­dzy nad­wa­gą i oty­ło­ścią okre­śla­ne jest na podstawie

Czytaj dalej »

Chcesz być na bieżąco z ofertą i terminami sprzedaży kursów?

Zapisz się do newslettera – zostaw swój e-mail.

Chcę dołączyć do II edycji kursu!